Oprocentowanie nie jedno ma imię

Oprocentowanie nie jedno ma imię Nawiązując zatem do poprzedniego punktu – porównując ze sobą poszczególne oferty banków nie konfrontujmy wyłącznie obecnego wszędzie w reklamach oprocentowania poszczególnych kredytów. Jest to wyłącznie „haczyk” stosowany przez banki mający na celu zainteresowanie nas daną ofertą, który z rzeczywistymi kosztami kredytu nie ma zbyt wiele wspólnego. Porównując poszczególne oferty banków, bierzmy pod uwagę Rzeczywistą Roczną Stopę Oprocentowania, do uzyskania której od banków upoważnił nas ustawodawca w ustawie o kredycie konsumenckim. To właśnie RRSO informuje nas o rzeczywistym koszcie uzyskania kredyty, który będziemy musieli ponieść w ciągu roku.

Pamiętajmy, że wiele banków wymaga ubezpieczenia udzielonego kredytu, poprzez comiesięczne opłaty z tego tytułu. Ubezpieczenie znacznie podwyższa koszt kredytu, a według ustawy, koszty ponoszone z tytułu ubezpieczenia nie wlicza się do limitu opłat, które nie mogą przekroczyć 5 proc. kwoty udzielonego produktu typu chwilówki. Lektura umowy Zawsze powinniśmy zdecydować się na lekturę podpisywanej umowy kredytowej. Nie pozwólmy ponaglać siebie przez obsługę banków do podpisania umowy.

Często bowiem w umowach zawarte są niekorzystne dla konsumenta zapisy, o których nie informuje nas przedstawiciel banku w rozmowie, mając nadzieję, że umknie to naszej uwadze. Bardzo ważnym jest również przeczytanie wszystkich załączników do umowy: taryf opłat i prowizji, regulamin, itp. Miejmy świadomość, że warunki umowy mamy prawo negocjować, ale tylko do momentu jej podpisania. Treść umowy powinniśmy zweryfikować również pod kątem zamieszczonych nań informacji wymienionych w części zatytułowanej „Prawa przysługujące konsumentowi”.